Odwiedziło nas:  214054 

Zespół muzyczny ILUZJON

Zespół muzyczny „ILUZJON”powstał w 1976r. Pierwszy jego skład to: Grzegorz Kunda– założyciel zespołu, gitara śpiew (twórca nazwy). Grałem wtedy na gitarze „Jolana Stratos”, była to gitara Czechosłowacka, była mała a wyglądem przypominała Fendera Stratocastera, korzystałem z przetwornika dźwięku Fuzz prod.radzieckiej i kamery pogłosowej „ECHOLANA”. W późniejszym czasie, już w latach osiemdziesiątych gitarę zamieniłem na Polską „SAMBĘ”. W następnych latach efekty gitarowe i kamerę pogłosową zamieniłem na super sprzęt wyrobu znanego wytwórcy sprzętu nagłośniającego z Koszalina Ryszarda Maliszewskiego (produkującego sprzęt najwyższej jakości do dnia dzisiejszego) .

Józef Krywuć - gitara solo. Grał we wszystkich  składach „ILUZJONU” w latach 1973 -1989. Pierwszy zespół, w którym grałem z Józkiem nie był założony  przez nas - dołączyliśmy do istniejącego już zespołu "TON KA ZET”. W zespole tym oprócz nas grali jeszcze Antoni Wołowicz (Tosiek) - perkusja i Zbyszek Niewiarowski -   gitara basowa. Józek grał zawsze ze mną w różnych składach  z przerwą na "Stan Wojenny” -  do 1989r. kiedy w Polsce nastały czasy przemian i koniunktura na rozrywkę tak spadła, że nie opłacało się grać. Zespół się rozpadł  a Józek zajął się prowadzeniem gospodarstwa rolnego.





Zbyszek Włodarczyk – perkusja. Grał ze mną od 1976r. W 1980r. zastąpił go w zespole brat Leszka Nóżki, Adam Nóżka. Zbyszek zajął się prywatną działalnością gospodarczą. W chwili obecnej jest  bardzo wysoko cenionym specjalistą przy produkcji autobusów "SCANIA".












Leszek Nóżka - gitara basowa. Grał ze mną od 1976 do 1989r. Dziś pracuje w prywatnej firmie jako elektryk.















Adam Nóżka - (dzisiaj Makowski). W 1980r . zastąpił Zbyszka na "baniakach".
Adaś grał z nami od 1980r. do 1984r. Póżniej zajął się prywatnym biznesem, prowadzi sklep techniczny w Słupsku .









Po tych zawirowaniach polityczno - społecznych zawiesiłem swoją działalność muzyczną i również zająłem się prowadzeniem działalności gospodarczej, co nie przeszkadzało mi od czasu do czasu zagrać na tzw. "doczepkę„.... lecz  to nie było to. Takie granie mi nigdy nie odpowiadało i ciągle nurtowało mnie pytanie, czy jeszcze kiedyś zagram w „swoim zespole”?. Prowadzenie firmy transportowej tak mnie pochłonęło, że przez 15 lat wracałem do tego tematu tylko w myślach...






ŚP. Stanisław Dzięgiel z prawej – wspaniały instrumentalista i wokalista. Przez wiele wiele lat mieszkaliśmy na jednej ulicy, znalismy się jak to mówią od zawsze...









ŚP. Andrzej Zamaro z lewej – wirtuoz instrumentów klawiszowych. Był moim najlepszym nauczycielem i grał ze mną w zespole „ILUZJON” w latach 1984 – 1989r.










Grzegorz Kunda – gitara śpiew, założyciel zespołu „ILUZJON”.















Ania – studentka Uniwersytetu Szczecińskiego, Instytutu Pedagogiki – śpiew,instrumenty klawiszowe i tamburyn.













Nazwa pochodzi od pierwszych liter imion poprzedniego składu zespołu, tzn :
TON – czyli Tosiek Wołowicz – Perkusja
KA – czyli Kazik Fligiel – Gitara śpiew
ZET – Zbyszek Niewiarowski – Gitara bas
Na klawiszach wtedy grał Ryszard Nasiadko

W czerwcu 1973r. miałem z Józkiem próbę u niego w domu. Odwiedził nas wtedy Tosiek Wołowicz i zaproponował nam współpracę, bo podobało mu się to, co robimy – i tak się zaczęło. Intensywne próby spowodowały, że 25 grudnia 1973r. zagraliśmy pierwszy koncert w miejscowości Pałówko .Pamiętam, że było na tej zabawie około 30 – 40 osób, lecz  nasza muzyka się bardzo podobała. Graliśmy wtedy dość ostrego (sfuzzowanego) rocka, a wtedy jeszcze nikt takiej muzyki na zabawach nie grał. Na tej zabawie podpisaliśmy następną umowę ,a  po Sylwestrze i w ogóle na zabawie nie było gdzie „igły wetknąć” – sala pełna i tłumy ludzi pod salą i tak staliśmy się zespołem, który miał wielu zwolenników, do tego stopnia, że wszystkie plakaty na drzewie ogłoszeniowym w Słupku były od góry do dołu obwieszone plakatami zapraszającymi na zabawy gdzie grał „TON KA ZET”. Jeździłem z moim przyjacielem EM-zetką i żyletką wycinaliśmy naszą nazwę z plakatów zostawiając jedynie tam naszą nazwę, gdzie faktycznie graliśmy. Latem, kiedy podczas żniw nie można było organizować zabaw, wielu moich przyjaciół z całego (wówczas Słupskiego) powiatu  przychodziło z prośbą, aby zorganizować jakąś potańcówkę, choćby na wolnym powietrzu. Oczywiście zgodziłem się i wbrew wówczas panującemu prawu zorganizowałem ludzi (sąsiadów) z ulicy Gdyńskiej w Słupsku i zebraliśmy około 500m. kabla do zasilenia aparatury w pięknym lasku oddalonym od Gdyńskiej około 300 – 500m. c.d.n...

Przewody pociągnęliśmy po drzewach, aby nikomu nic się nie stało. Prądu udzielił nam mój ŚP. Wujek Heniek. Spadek napięcia był znaczny, ale kto by się tym wtedy przejmował. Cała ulica  - młodzież, a nawet starcy i staruszki, wszyscy, kto żyw przynosili deski, gwoździe, belki na budowę sceny, i po około tygodniu nasz „plac zabaw tanecznych” był gotów i zaczęły się wspaniałe zabawy na wolnym powietrzu, gdzie ja byłem głównym organizatorem. Nikt się nie bał konsekwencji za te nielegalne zabawy. Przyjechała kiedyś milicja i chciała mnie ukarać za tą samowolę. Pamiętam, że przyjechał mój dzielnicowy i jakiś oficer, którzy kazali natychmiast zlikwidować to (jak określili) zbiegowisko, a było wtedy około 3000 ludzi na zabawie. Ja im powiedziałem, że w żadnym wypadku zabawy nie skończę, bo nie robimy nic złego i nie zawiodę swoich fanów- wtedy chcieli mnie aresztować, a za mną stanęło kilkaset osób i powiedzieli milicjantom, aby spokojnie odjechali i zostawili mnie w spokoju, a jak chcą, to mogą dołączyć do zabawy, ale nikt nie odejdzie z tego miejsca, oraz poradzili grzecznie milicjantom, aby się odczepili ode mnie. Kiedy milicjanci stanowczo stawali przy aresztowaniu (oni mówili zatrzymaniu do wyjaśnienia) grupa chłopaków złapała „NYSKĘ” milicyjną i chcieli ją wywrócić, czego im stanowczo zabroniłem, wtedy milicja zobaczyła, że mam „posłuch” u nich i mogę zapanować nad uczestnikami zabawy odstąpili od zatrzymania mnie i nawet życzyli dobrej zabawy, tylko ostrzegli mnie, że za wszystko, co się tu stanie odpowiem ja sam.
Zgodziłem się i wiem, że niektórzy milicjanci później sami przychodzili na te zabawy. Na rozpędzenie nas przyjechało wtedy 20 Nysek pełnych milicjantów. Zabaw zorganizowałem wtedy chyba z 10, ale nie pamiętam dokładnie, bo nie prowadziłem zapisek. Nie mam z tych zabaw żadnego zdjęcia, ale może ktoś ma, jak się znajdą, to je tu zamieszczę....

A oto kilka fotek z tamtego okresu:

Jedyne zdjęcie zachowane z tamtego czasu właśnie złożonego zespołu „TON KA ZET” zdjęcie wykonane w moim prywatnym klubie zorganizowanym po warsztacie mojego Ojca, tam mieliśmy próby i organizowałem różne imprezy (wszystko związane z muzyką) i tam właśnie jej słuchaliśmy całymi dniami z kumplami i koleżankami – było super, a klub mój nazywał się „BOTTLE CLUB”, tam piło się piwko, „jabole” i czasem coś mocniejszego. Było dosłownie tak, jak w piosence „PERFEKTU” „AUTOBIOGRAFIA”...


Sylwester zakładowy PZPS „ALKA” w ośrodku wypoczynkowym ALKI w Komninie koło Gardny Wlk. w 1974-75r.  Ja chcę „poderżnąć gardło” Józkowi za pomyłkę Józka w „riffach” utworu „Whisky w dzbanie” zespołu THE GUN. Józio dzielnie się bronił widelcem. Z lewej facet, którego nie pamiętam, chyba jakiś gość z zabawy, a z prawej mój przyjaciel, który zawsze z nami jeździł na koncerty i żadnego nigdy nie opuścił Henio Ciszewski – przyjaciel, prawdziwy przyjaciel zespołu. Mieliśmy wtedy super „kudły”.

Zabawa zakładowa w „KAPENIE” w Słupsku (daty nie pamiętam) chyba zima 1975r.


Zabawa Strażacka w klubie osiedlowym „EMKA” w Słupsku 1978r.
Od lewej; Leszek Nóżka bas, ja Grzegorz Kunda gitara śpiew, Zbyszek Włodarczyk perkusja i Józek Krywuć gitara solo.


Józek Krywuć podczas karkołomnych solówek i „Fuzzowatych” improwizacji „EMKA” 1978r.


Ja i Zbyszek Włodarczyk. – Zabawa Strażacka „EMKA” 1978r.


Ja w swoim wokalnym żywiole – również Strażacka zabawa w „EMCE” 1978r. Byłem wtedy w wojsku, które odbywałem w Straży Pożarnej. Oj piękne to były czasy, czemu tak prędko się skończyły???????

Adam Nóżka w 1980r. zastąpił na „baniakach” Zbyszka Włodarczyka.
 
Adaś podczas „solo na baniakach” na próbie u Józka na wolnym powietrzu, lato 1980r.









Co ja wtedy śpiewałem? Pewnie jakiegoś ostrego ROCKA? SLADE? ZSUZI QUATRO???













Józek opanowany, gra swoje solówki i rozgląda się z dziewczynami…

Było to lato 1980r. Na podwórku u Józka zrobiliśmy sobie próbę, bo było bardzo gorąco. Po paru chwilach podwórko zaroiło się od młodzieży Niemieckiej, która usłyszała żywą muzykę i przyszła potańczyć, okazało się, że w wakacje przyjechali do Polski w ramach wakacyjnej wymiany młodzieży. Bawili się znakomicie i po tej próbie zaprzyjaźniliśmy się z nimi. Siedzieliśmy po próbie z nimi do rana przy piwie, mieliśmy wtedy wielu znakomitych przyjaciół niemieckich, którzy do końca swojego turnusu jeździli z nami na zabawy, którymi byli zachwyceni. Polubiłem się wtedy z piękną Niemką, ale niestety była ode mnie o głowę wyższa i miała chłopaka, więc dostałem „Niemieckiego” kosza. (Mieszkali na WSP) DS.-1

Nowy skład „ILUZJONU” z Adasiem w pełnej krasie podczas próby u Józka na podwórku. Lato 1980r.

Święta Bożego Narodzenia. Śpiewam Kolędy w domu 1985r.  


Ten sam Sylwester 1997 – 98r. Na instrumentach klawiszowych ŚP. Stasiu Dzięgiel.

Ten sam Sylwester, a ten, co oczy „wybałusza” to właśnie Mariusz Gręda,wtedy grał na basie. Mariola -  żona Stasia Dziegiela, żona mojego drugiego kumpla Mariusza Ula Gręda. Kilka chwil po „Nowym Roku”.

Zaczęło się od kompletowania sprzętu, którego większość wykonałem sam -  1999r.

W ciężkich chwilach z pomocą śpieszył mój synek Patryk i uczył mnie prawidłowego „posługiwania” się gitarą i opanowania emocji...

Po 15 latach zastoju musiałem na nowo uczyć się grać i przypomnieć sobie akordy, palce odmawiały posłuszeństwa i czasem miałem dość, ale pragnienie powrotu pokonało wszelkie słabości...

Synkowie Adaś i Patryk zachęcali mnie do jeszcze bardziej intensywnego ćwiczenia. I jak mogłem nie myśleć o założeniu nowego „ILUZJONU”?


Znany Słupski Radiowiec z „Radio CITY” Jerzy Izdebski wypróbowuje moją nową gitarę „Fendera Stratocastera” – dobra gitarka, ale wymaga regulacji gryfa i mostków.

W 2000 roku zagrałem Sylwestra z Klemensem Rudowskim w szkole podstawowej w Postominie.

Nadszedł dzień, kiedy postanowiłem poważnie podejść do kwestii grania, więc zacząłem szukać ludzi odpowiednich do stworzenia zespołu. Powiadomiłem wszystkich znanych mi muzyków o tym, że szukam ludzi do grania i śpiewania. Największe trudności miałem ze znalezieniem śpiewającego klawiszowca. Dzisiaj mam super klawiszowca – jak to mówią : „Muzyka zostaje w rodzinie”. Na instrumentach klawiszowych gra mój własny syn... . Pod koniec roku 2005 zadzwoniła do mnie moja koleżanka Mirella i poinformowała mnie, że ma dla mnie Sylwestra i super wokalistkę, ale nie miałem wtedy jeszcze klawiszowca. Dowiedziałem się o szwagrze mojej koleżanki, który jest wolny, ale mieszka w Miszewie, koło Suchorza. Zadzwoniłem do niego i umówiliśmy się na próbę. Jako klawiszowiec był niezły, ale nie śpiewał... więc zmieniłem go na nowego klawiszowca Roberta Piotrowskiego. Jednakże kolejna próba znalezienia spiewającego klaiwszowca spełza na niczym i wtedy zacząłem się zastanawiać co dalej.........



Ja z Robertem podczas I Powiatowego
Przeglądu Zespołów weselno Estradowych
Damnicka Jesień Muzyczna
Damnica 18 Listopada 2006r








Od Sylwestra 2005/6r. rozpocząłem z Anią intensywne próby. Wiele godzin nie wychodziliśmy z sali prób, gdzie przygotowaliśmy do maja 2006r. ogromny program muzyczny. Rozpoczęliśmy cykle koncertów ze Sebastianem, naszym nowym klawiszowcem.

Wiosna 2006r. rozpoczęliśmy koncertem dla dzieci w Szkole Podstawowej nr.7 w Słupsku, gdzie chodzą do szkoły moje dzieci. Wieczorem tego samego dnia miał się odbyć nasz pierwszy koncert, festyn w Objeździe, ale pogoda uniemożliwiła granie, więc organizatorzy przełożyli koncert na termin późniejszy. Tego dnia dla dzieci zagrał z nami Mariusz Gręda, ponieważ Sebastian nie mógł przyjechać rano do szkoły na koncert.  3 Czerwca 2006r.

Sebastianian Jaciubek – dobry „chłopina”, ale nie śpiewał, więc zastąpił go w późniejszym okresie Robert. (Gra bardzo fajne solówki organowe).







Graliśmy również zabawę dla dzieci z MORU, w Słupsku 30 Czerwca 2006r. To są najpiękniejsze i dające najwięcej satysfakcji koncerty. 

Dziękuję wszystkim organizatorom takich imprez za zapraszanie mojego zespołu i cieszymy się ,że możemy naszą muzyką umilić dzieciom czas.



10 Czerwca - Festyn w Objeździe  
24 Czerwca - Wesele na terenie Miejskiej Komendy Policji w Słupsku
22 i 23 lipca - Festyny w Bruskowie, pieniądze z festynu zbierane były na remont kościoła w  Bruskowie Wlk.
12 Sierpnia - Festyn w Lubuniu – ktoś zamienił fazy w przewodzie i spalił nam cały sprzęt
19 Sierpnia - Festyn w Objeździe
26 Sierpnia - Festyn w Trzebielinie.






































3 Września 2006 - festyn Dożynkowy Bruskowo Wlk. Fatalna pogoda ,deszcz - skończyliśmy przed czasem, cała aparatura zalana.


21 Października 2006 -  zabawa zakładowa w „Grodzie Wiktorii” w Łebie u Mirka Bema

30 Września 2006 - festyn wyborczy Starosty Zdzisława Kołodziejskiego

A oto wspaniała „wizytówka” jakże pięknego miejsca, w którym mieliśmy  szczęście darzyć naszą muzyka wspaniałych gości.

Ta krótka historia zespołu została sporządzona dn. 30 Listopada 2006r.

W chwili obecnej przygotowujemy się do Sylwestra 2006/7r. Niebawem nowe zdjęcia i opisy czyli cdn...


Zapraszam do obejrzenia naszej „galerii” i posłuchania próbek naszej muzyki, która również zostanie niedługo uzupełniona o bardziej dynamiczne utwory i piosenki.
Wszystko to na naszej stronie internetowej :

www.iluzjon.slupsk.pl






Na koniec o nazwie:

Otóż w roku 1976, pierwszy raz oglądałem wspaniały Polski film pt. „Nie ma mocnych”, niby miała to być komedia i tak było, tyle że ja oprócz komedii, zauważyłem w nim wielki patriotyzm (nie filmowy) improwizowany i żywą , nie udawaną miłość do Polski i Polskiej ziemi, a ja jako młody chłopak widząc już, co się dzieje w Polsce, że dzieje się coś innego niż się mówi pokochałem ten film i aktorów. Najbardziej utkwiły mi w pamięci sceny, kiedy „Pawlak” udawał chorego, aby zmusić dzieci i wnuczkę do objęcia jego ziemi, gdy totalitarny reżim komunistyczny zagroził, że odbierze mu umiłowaną jego ziemię. To nie była komedia, tak było naprawdę. A emisja tego filmu zbiegła się z tworzeniem mojego zespołu i poszukiwałem dla niego nazwy. Postanowiłem, że ku czci twórców i aktorów tego serialu nazwę swój zespół czymś, co będzie pochodziło z tego filmu, ale nie znalazłem nic, co odpowiadałoby na nazwę zespołu, w pierwszej fazie chciałem go nazwać „ZŁOTY RÓG”.

Ale ta nazwa oprócz wymowy patriotycznej i sprzedaży Polskiej ziemi i innych jej dóbr oraz zdrady przez niegodnych „synów” Ojczyzny nie nosiła śladów tego filmu i wtedy na koniec filmu zauważyłem, że film został wyprodukowany w zespole filmowym „ILUZJON”, więc postanowiłem, że na cześć tych wszystkich patriotów, którzy stworzyli ten film nazwę swój zespół właśnie „ILUZJON” i tak się stało... Ao to nasza mała próbka w mp3 ....

Pozdrawiamy: Grzegorz Kunda i Zespół muzyczny „ILUZJON”

 

CD Historii zespołu

Wokalistki, które śpiewały w zespole ILUZJON…

 

Anna Lisiecka – Miastko


                                                    Ania Lisiecka – wspaniała Wokalistka o pięknym głosie i ogromnym poczuciu rytmu…

Rzec można „metronom”


Kornelia Klimczuk 

Kornelia o sobie napisała tyle, że nic więcej nie potrzeba dodawać, dam tylko tyle od siebie… Wspaniała wrażliwa osobowość, wspaniała i bardzo pracowita Wokalistka – Przyjaciel zespołu na zawsze…

Wpis Kornelki… 

,,Kornelia Klimczuk ur. 1.09.1993r. w Słupsku ukończyłam Technikum Ekonomiczne przy Zespole szkół Ekonomicznych i Technicznych w Słupsku. Nie lubię o sobie pisać.. Nie jestem do tego stworzona. Moją wymarzoną drogą jest muzyka niestety teraz musi się ona skrzyżować z różnymi innymi wyborami które nie zawsze są takie właśnie wymarzone i idealne. Spotkałam na swojej drodze bardzo dobrych ludzi właśnie w zespole Iluzjon.. Miałam zaledwie 16 lat gdy p. Grzegorz wziął mnie pod swoje skrzydła..To było nie lada wyzwanie..okiełznać taki temperament jak mój. Chciałabym podziękować za pracę nade mną i ze mną, za serce wkładane w każdy dzień pracy. Teraz gdy zaczynam nowy rozdział w życiu wiem, że Bóg będzie mnie prowadził w tą dobrą stronę.. z zespołu nie odchodzę na zawsze .. zostawiam tu miłe chwile.. śmiech i otuchę dobrych ludzi... zostawiam cząstkę siebie po którą jeszcze wrócę...” 

 

 

 

„Wymiana”2014r.- Justyna Piotrowska


W roku 2013.. (latem)dołączyła do zespołu nowa Wokalistka Justyna Piotrowska, która przez całe niemal lato zapoznawała się z programem zespołu na fantastycznych festynach w Dębnicy Kaszubskiej, w Budowie k/Suchorza, w Mielnie Słupskim i w Bydlinie. W roku 2014r. rozpoczyna pracę w zespole jako samodzielna Wokalistka… Myślę, że będzie to wspaniała współpraca jak z poprzednimi Wokalistkami…

Kontakt

Grzegorz Kunda 76-200 Słupsk
ul. Szarych Szeregów 4/5